separateurCreated with Sketch.

Bł. Marianna Biernacka. Oddać życie za synową? Ona to zrobiła

bł. Marianna Biernacka

Bł. Marianna Biernacka, zdjęcie z lat 30. XX wieku, fot. Wikipedia

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Monika Anna Jałtuszewska - publikacja 14.07.17
whatsappfacebooktwitter-xemailnative

Padła niemieckiemu żołnierzowi do nóg i błagała: „Ja pójdę za nią!”.

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.


Przekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Gdy słyszymy o relacji teściowa – synowa, zazwyczaj nie mamy najlepszych skojarzeń. Niestety, taka reakcja jest uzasadniona. Od wielu kobiet można usłyszeć mrożące krew w żyłach historie z teściową w roli głównej. W takiej relacji często występuje konflikt interesów, padają oskarżenia o „wtrącanie się w życie małżeństwa”, a to wszystko w sosie wzajemnych uprzedzeń i oskarżeń.

Jak budować zdrową, opartą na wzajemnej miłości i szacunku relację z własną teściową? To niełatwe, ale na szczęście z pomocą przychodzi nam osoba zupełnie niezwykła – wzór dla każdej teściowej – błogosławiona Marianna Biernacka. Kobieta, która za synową… oddała własne życie.

 

Zawsze mówiła o niej: „mama”

Urodziła się w Lipsku w 1888 roku. Przyszło jej żyć w bardzo trudnych czasach. Wychowywała się w zaborze rosyjskim. Prawdopodobnie nie potrafiła pisać ani czytać. W zachowanych dokumentach, w miejscu przeznaczonym na podpis widnieją trzy krzyżyki. W wieku 20 lat wyszła za mąż za Ludwika Biernackiego.

Wraz z mężem prowadziła gospodarstwo. Marianna urodziła sześcioro dzieci, z których czworo zmarło w okresie niemowlęcym. Po śmierci męża zamieszkała ze swoim synem Stanisławem. Córka Leokadia tego samego roku wyszła za mąż.

W tragicznym roku 1939, tuż przed wybuchem II wojny światowej, błogosławiona Marianna przyjęła pod swój dach synową – Annę. Nie był to jednak początek długiego pasma konfliktów. Przeciwnie, Marianna darzyła wielką troską i życzliwością młodych małżonków oraz ich dzieci.

Relacja z synową była przepełniona matczyną miłością. Prawnuczka błogosławionej tak opisuje swoją babcię, Annę:

Nigdy nie powie o Mariannie inaczej jak „mama”, z którą pracowała ciężko na roli*. Wspólnie jadły, śpiewały Godzinki, dzieliły życie.

 

Wojna przerywa sielankę

Szczęście rodziny Biernackich nie trwało jednak długo. W lipcu 1943 r. do drzwi załomotało niemieckie wojsko. Stanisławowi i Annie nakazano natychmiast opuścić dom. Znaleźli się na liście 50 mieszkańców przeznaczonych do rozstrzelania, w odwecie za śmierć jednego niemieckiego policjanta.

Wówczas Marianna padła do nóg esesmana, błagając: „Jak ona pójdzie? Jest przecież w ostatnich tygodniach ciąży! Ja pójdę za nią!”. Żołnierz zgodził się na tę propozycję. Błogosławiona Marianna i jej syn Stanisław trafili do więzienia. 13 lipca, razem z innymi mieszkańcami Lipska, zostali rozstrzelani.

 

Wzór teściowej

Ofiara błogosławionej Marianny wciąż przynosi owoce. Heroizm tej niezwykłej kobiety, którą Kościół stawia za wzór, daje nam obraz pięknej miłości. Miłości, jaka powinna cechować relację teściowej z synową. Taka bliskość jest możliwa. Prawnuczka błogosławionej wspomina:

Kiedyś wyciągnęłam z szafy zdjęcia i przeglądałam je. Do pokoju weszła babcia Anna. Delikatnie, lecz zdecydowanie wyjęła z moich rąk fotografie Marianny, ucałowała je i przytuliła do serca. Dzisiaj już rozumiem ten gest.

Takiej pięknej relacji z teściową życzę sobie i każdej żonie. “Ja pójdę za nią”te słowa weźmy sobie głęboko do serca. Błogosławiona Marianno, módl się za nami!

* Cytaty pochodzą z artykułu, który ukazał się w “Echu Katolickim” 27/2012

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Top 10
See More